20 lipca 2006 wyruszyliśmy z Zielonej Gory w kierunku Hiszpanii. Bez większych planow. Z namiotem, butlą gazową na ktorej każdego ranka przygotowywaliśmy kawę, z bębnami, odrobiną ubrań i puszkami z jedzeniem. Pragnęliśmy tylko słońca i dobrych wiatrow. Mieliśmy Czas. Nie spieszyliśmy się nigdzie. Z mapą w ręku, czekając na ludzi ktorzy zechcą nas ze sobą zabrać, byliśmy przygotowani przyjąć to co się wydarzy.
To nie my kreowaliśmy świat w tym momencie, tym razem pozwoliliśmy sobie na obserwacje bądź uczestnictwo w tym co przychodziło do nas.
W drodze – świat i ludzie zaskakują. Każdy dzień jest inny; nowy, inspiruje do dalszej podroży. Jest często lekcją, ktora jest na tyle interesująca, że nadal będziemy powracać do życia w drodze.
Kilka zdjęć z naszej czterodniowej drogi do Hiszpanii.
Teraz mija rok i prawie 8 miesięcy od momentu kiedy wyruszyliśmy. Jesteśmy w przezaskakującym i ciepłym kraju. Dobrze się tutaj mieszka, ale za 5 miesiący ruszamy z naszego przystanku – osiadłego życia ku energii ktora głośniej woła – energia Etiopii.

