Piatek, 26 wrzesnia
Moja choroba trwala tylko jeden dzien i na szczescie.
Spokojnie moglismy ruszyc dalej. Autobusem przez gorki 6 godzin i jestesmy w Mekele – stolicy Tigrayu (polnocna Etiopia).
Juz nam sie podoba! Spokojnie, brak turystow, a wiec brak nagabujacych przewodnikow i dzieci ktore wciaz prosza o pieniazki. Kazdy zajmuje sie tutaj soba i swoimi zajeciami, a my spokojnie mozemy to podgladac. Spacerowac i fotografowac. Oczywiscie jak zawsze jestesmy zauwazani, ale konczy sie to jedynie na pozdrowieniu Salam i usmiechu.
Milutko az sie rozplywamy
Ludzie ucza nas swojego jezyka, tutaj jezyk tygrynia, koniec z amharskim. Dotykaja nas dzieci, sprawdzaja czy bialy to znaczy zimny
A poza tym widac przygotowania do jutrzejszego swieta Meskal.
Na kazdym rogu mozna spotkac sprzedajacego zywe kury, a takze wiazki krzakow do spalenia na ogniu.
Wieczorem odbyla sie procesja z zywym ogniem. Na szczycie gory w Mekele kazda osoba odpalala wczesniej zakupine wiazki i wszyscy razem zchodzili do miasta.
Wygladalo to tak

a juz na dole wielkie ognisko przez ktore mozna bylo skakac.
Obok w kosciele tance i granie na bebenach!!! Tutaj wierzy sie radosnie – az huczy!!!

Sobota, 27 wrzesnia
Dzis caly dzien spedzamy na penetrowaniu Mekele. Wchodzimy tam gdzie turysta normalnie by tego nie zrobil. Szukamy skrotow, wchodzimy w bardzo domowe uliczki, prawie ze zagladamy ludziom do domow. Zachodzimy tez na tutejszy rynek. Najciekawsze miejsce w miescie – jak zawsze
Koty wygrzewaja sie na przyprawach, dzieci biegaja z oponami samochodow, ludzie zapraszaja do swoich stoisk…
Na miescie Meskal chrzescijanskie swieto. Procesja jedna za druga, z bebnami i spiewem. W centrum tance etiopskie!!! Cos specjalnie dla mnie!
Niedziela, 28 wrzesnia
W Etiopii oprocz slynnej ceremoni picia kawy istnieje tez slynna ceremonia zlapania autobusu i wyjechania w kierunku w ktorym akurat sie chce.
Mielismy w planach wyjechac dzis rano o 6.00 w strone Lalibelii. W tym celu jak zawsze zreszta pojawilismy sie na stacji autobusowej przed 6.00 i wszystkie autobusy byly juz pelne! Skorzystalismy wiec z minibusa, tzn. weszlismy do srodka i czekalismy jak zawsze na zapelnienie. Dwie godziny!! Brakowalo tylko dwoch osob i bus nie ruszyl. Nici z naszego wyjazdu.
Bedziemy probowac jutro…



